Wednesday, June 10, 2015

Fesitwal Modelarski Kraków, 6-7.06.2015

Postanowiłem wrócić do pisania na blogu w języku angielskim i polskim. Robiłem tak w pierwszych latach jego istnienia by potem to zarzucić, teraz jednak wracam do tej koncepcji. Tym razem przekornie całość po polsku. To słowem wstępu, a teraz do rzeczy. W miniony weekend miałem przyjemność gościć w słonecznym i gorącym Krakowie na tamtejszym Festiwalu Modelarskim współorganizowanym przez krakowski IPMS i Grupę B, nieformalne zrzeszenie kolegów-modelarzy. Z kolegami z Grupy poznaliśmy się jeszcze na ostatnim konkursie w Mosonmagyarovarze w kwietniu tego roku. W związku z tym, że ostatnimi czasy większość moich wyjazdów modelarskich związana jest z prowadzeniem pokazów rzeźbienia tak było i tym razem i to właśnie za sprawą kolegów z Grupy B. I tak w sobotę rano w sali kinowej krakowskiego Muzeum Lotnictwa Polskiego, gdzie miała miejsce impreza przeprowadziłem pokaz i pogadankę o modelarstwie. Następnie scenę przejął Kamil Sztarbała ze swoim pokazem technik lotniczego weatheringu. Nie pierwszy raz zdarzyło się nam prowadzenie takich spotkań na imprezach modelarskich. Impreza jak na razie nie jest duża, wystawa liczyła sobie około 600 modeli, jednakże obfitowała w liczne dodatkowe atrakcje jak wspomniane warsztaty, giełdę, pokazy modeli RC, a przede wszystkim wspaniałą kolekcję samolotów krakowskiego muzeum, których liczba oscyluje w granicach 200 sztuk, a wśród nich kolekcja 25 pierwszowojennych maszyn z kolekcji Hermana Goeringa, a także sportowy Me-209, rekordzista prędkości z 1939, powojenna francuska wersja Ju-52, bardziej współczesne konstrukcje jak F-104, F5 Tiger II, Harrier GR.3, kolekcja MiGów 21, MiG 29 UB i wiele wiele innych. O placówce i jej zasobach można poczytać wyszukując informacje w internecie więc daruję sobie rozpisywanie się w tym temacie. Co jednak ważne pomysł organizacji imprezy modelarskiej w muzeum to świetne rozwiązanie z punktu widzenia wzbogacenia konkursu o wartość dodaną. Sama wystawa znajdowała się w nowym, głównym gmachu muzeum, w którym stoi jedyny ocalały PZL P. 11c, Spitfire czy Me-109. Do tego bardzo dobra i sprawna organizacja i ładna oprawa całego wydarzenia. Przy okazji sędziowania w kategoriach figury, popiersia i dioramy miałem okazję przyjrzeć się wielu pracom z bardzo bliska. Szczególnie zachwyciło mnie kilka figur i popiersi, pięknie wymalowanych, ta gałąź hobby nie była do jeszcze przed paru laty ani specjalnie popularna ani spektakularna na konkursach,a  tu proszę (kilka zdjęć poniżej). Żeby jednak nie było tak różowo muszę tutaj wspomnieć obserwacje poczynione na kilku modelach, mianowicie wielowiekowe warstwy kurzu zalegające na na prawdę fajnych pracach (jak jedna z lotniczych dioram). Raz, że nie za dobrze świadczy to o autorze, jaki utalentowany by nie był, dwa, że zamiast skupić się na pracy, skupiamy się na tych złogach niesprzątniętego kurzu...
W sobotni wieczór odbyliśmy soszalajzing z kolegami z Grupy B oraz Kamilem w modelarni, pojawiły się różne ciekawe pomysły odnośnie przyszłych czasów, ale o tym może kiedy indziej.

Z mojej strony wielkie podziękowania dla organizatorów, a w szczególności dla chłopaków z Grupy B za konsekwentną realizację pomysłu pokazów i wprowadzenie ich do grafiku konkursu. Oby więcej takich udanych przedsięwzięć. Na wielu imprezach w Europie już gościłem przez ostatnie lata na tle których krakowski festiwal wypadł świetnie, także z mojego, gościnnengo punktu widzenia. Połączenie letniej aury, świetnej lokalizacji, pod względem jej atrakcyjności i komunikacji z pozostałą częścią miasta, sprawna organizacja i dodatkowe atrakcje czynią z tej imprezy obowiązkowo warte odwiedzenia wydarzenie. Poniżej kilka wybranych zdjęć.


 


 

   














No comments:

Post a Comment