Friday, May 23, 2008

Początki - 2, Mefisto nad miastem...

Nastepnym w kolejności obrazem jaki stworzyłem w kolejnych tygodnaich po ukończeniu pejzażu zimowego, był znowu krajobraz. Tym razem jednak nie miał byc to taki zwykły ladszaft. Czułem potrzebę stworzenia czegoś oderwanego od zwyczajnej powszedności. Zapał, który mi wtedy towarzyszył szybko przemieniłem w czyny i tak zaczął powstawać prezentowany niżej obrazek. Inspiracji nie musiałem szukać daleko. Otóż, przeglądajać któregoś razu, zdjęcia prac Eugene Delacroix, natrafiłem na jego grafikę, wykonaną jako ilustracja do "Fausta". Przedstawiała ona przelatujacego nad, pogrążającym się w mroku wieczoru, miastem Mefistofelesa.


Postanowiłem zatem wykorzystać ten wspaniale inspirujący motyw w swoim obrazie. Mało tego, że postanowilem go wykorzystać, ale na domiar wszystkiego, umieściłem go w centralnym punkcie. Mefistofel jako główny bohater....zupełnie jak u Delacroix. Spogląda z wysoka , z szyderczym uśmiechem na twarzy, na miasto i jego sennych mieszkańców.
Zatem....na wieczornym niebie, na którym zawisła w bezruchu ognista tarcza zachodzącego słońca, pojawia się, lecąc ponad dachami, kładącego się spać miasta, Mefistofeles. Co zwiastuje? Cóż, to pozostawiam waszym przemyśleniom, drodzy widzowie.


Myślę, że Mefistofeles pojawi sie jeszcze kiedyś, w przyszłości, po raz kolejny w mojej twórczości. Jestem nawet tego pewien.

No comments:

Post a Comment